|
Dzień za dniem, notka za notką.
poniedziałek, 06 czerwca 2011
Z pamiętnika Ti ;)))
Dzisiaj, jak do tej pory, jest całkiem gites ;))) Najpierw zaprowadziła nie do mojego ulubionego sklepu, tam dostałem ciasteczko (a co należy mi się!) i przymierzałem (o fuj!) obroże uzdowe :((( Następnym punkte naszej wycieczki była wizyta tego pana gdzie jest pełno gryzaków co ludzie nazywają je kapciami i gdzie pani się śmieje, ze powinna mieć kartę stałego klienta a ja jak najbardziej popieram bo więcej tych całych kapci to więcej zabawek ;D Aaaa i jeszcze weszliśmy do tego tam, no....tam gdzie czasami stoi dużo psów, kotów innych wierzaków, szkoda tylko, że niektóre są chore. Tam pani rozmawiała o jakichś czipach, aaa to pewnie chodziło o chipsy do jedzenia ale tego czegoś nie dowieźli więc wreszcie spokojnie mogliśmy iść do ukochanego parku! :))) Juhuuu.....było bombowo!!!!
czwartek, 19 maja 2011
Z pamiętnika Ti ;)))
Już myślałem, że dzisiaj będzie kiepski dzień. Rano pani wstała o jakiejś strasznej godzinie, bladym świtem puszczała dziwne utwory a potem zniknęła na całe dziewięć godzin :(((
aż tu nagle.....hurra....
sobota, 20 listopada 2010
Chemia z Niemiec ;)))
Mój dobry kumpel handluje niemiecką chemią a ja bywam jego klientką co miało nastapić równiez wczoraj. Po niedługim czasie otrzymałam sms'a, że znajomy czeka i transakcja może być zrealizowana. Zeszłam na dół, wzięłam środki czystości i ....mój wzrok padł na kartony z winkiem, czerwonym i pysznie wytrawnym...nie! nie mogłam tego nie kupić!!! mniam!! Buzia, rąsia, szerokiej drogi...wracam na zajęcia... yyyy...nie wzięłam pod uwagę faktu, że reklamówka była prawie przeźroczysta :D no ale potem na hasło "Chemia z Niemiec" cała grupa padała ze śmiechu ;))))
niedziela, 31 października 2010
czwartek, 28 października 2010
Pomikołajkowo ;))))
nie no, ze mną nie jest jeszcze tak źle a noawych wspomnień wciąż będzie przybywać ;))) A dziś powspominam Mikołajki i okoliczności. Na miejscu zostałyśmy zakwaterowane w osobnej "willi" z dwiema łazienkami, kominkiem, kuchnią a na tyłach z miejscem na grilla. oraz trzema aniołkami, tu są tylko dwa:
Kiedy zobaczyłam tę full wypaśną lodówkę a z mego gardła zaczęły wychodzić odgłosy zachwytu jakimś dziwnym trafem wszystkie dziewczyny w ciągu kilku sekund znalazły się na dole i głośno zakrzyknęły "NIEEEE!!!" i uff, całe szczęście bo te wszystkie rarytasy były dodatkowo płatne i zapłaciłabym za nie prawie jak za wycieczkę rowerową na Karaiby na koszt własny ;))) Po krótkiej chwili, czyli już na początku nadarzyła mi się pierwsza okazja do podrywu. Otóż zamykałam drzwi od naszego królestwa a one się wzięły i niecnie, albo raczej na szczęście zbuntowały, już je miałam brytalnie potraktować kiedy to na horyzoncie ukazało się jakieś ciacho z obsługi. Podejść i powiedzieć "Pan ma takie piękne i mocne dłonie.....", nie to byłoby zbyt banalne..... natoiast kiedy stwierdziłam, że biedna, taka mala, ma problem z drzwiami....mmmm....pan od razu wykazał zainteresowani i udzielił pierwszej pomocy, niestety nie metodą usta, usta ;))) Potem już tylko pozostało zapoznać się z okolicznościami przyrodniczymi hotelu. a na przeciwko, nie piwko tylko Chopin ;))) i panorama Mikołajek
Wkrótce potem nastąpiła część powitalna tudzież dane nam było wysłuchać niezapomnianego wykładu, równie niezapomnianego pana Ludwika na temat ecodrivingu ;))) A potem juhuuu!!! ahoj przygodo!!! przygodo! ahoj!! ;))) Ja osobiście trafiłam do drużyny żółtych wić zaczynałam od gry miejskiej w Gizycku. Wyruszyliśmy z Twierdzy Boyen.... a potem dzielnie zaliczałyśmy kolejne punkty ;))) wystąpiliśmy w reklamówce Renault, w końcu jakoś trzeba było zarobić na swoje utrzymanie ;))) i wyruszyszyliśmy naszymi, przydzielonymi drogą losowania, renówkami w dalszą drogę. Mi i Pompelskiej przypadła w udziale Laguna Coupe...ech miodzio....normalnie w tym momencie zżera mię zazdrość o Jeżykową nagrodę ;)))) Po trudach podróży, pożarciu, przynajmniej w moim przypadku, obiadokolacji i doprowadzeniu się do kulturalności maraton czas było zaczynać ;))) Rano, jak to rano.... śniadanko, pisanie, ostatnie sesje fotograficzne, rozdanie nagród i wiooo do domu.... :) Mam nadzieję do zobaczenia na następnym maratonie :)))
wtorek, 26 października 2010
Żeby się leczyć trzeba mieć naprawdę końskie zdrowie ;)))
Uzbrojona w cierpliwość tudzież aktualnego RMUłA pojawiłam się punktualnie, czyli kilka minut przed godzinami otwarcia rejestracji, przed piękną, niedawno odremontowaną willą (naprawdę ładny budynek, przed wojną też mieściło się tam coś powiązanego ze służbą zdrowia, jakaś stacja czegośtam imienia czyjegośtam) znaczy moją kochaną przychodnią rejonową. Niewielkie było moje zdziwienie na widok dzikiego tłumu, średnia wieku 70+. Osoby te, w większości znały się z wielu takich postojów, niektóre nawet dośc wylewnie się witały, wymieniały doświadczeniami i wspomnieniami z lat minionych a niektórzy niektórym nawet zajmowali kolejkę tak więc punkt 7:30 liczba staruszków dziwnie wzrosła :D
Nagle buch.....para w ruch.....ach nagle tak pięknie, tak cudnie ach jak.... Niestety to nie koniec schodów.... praca, praca, praca no i fajrant, w każdym razie łeb mi jeszcze całkiem nie odpadł chociaż chwilami niewiele brakowało ;))) Po wyjściu z tramwaju znów odwiedziłam mój ukochany, zabytkowy szary budynek wparowałam spytałam się który numerek wszedł, okazało się, że dopiero "14" ja miałam "13" więc uśmiech wszedł na moje oblicze....i wtedy właśnie przydałaby się moja nowa parasolka ;))) no i w końcu...opukana obadana mogę się poświęcić kilkudniowemu blogowaniu ;)))
poniedziałek, 25 października 2010
spalam się ;)))
Mam szczere postanowienie, nie poprawy, co to to nie ;P
sobota, 23 października 2010
Chyba mnie pogięło ;)))
Wyobrażcie sobie środek nocy, hotelową salę konferencyjną i znajdującą się obok jadalnię a w niej kilkudziesięciu ludzi w różnym wiekui i w różnych pozycjach przesiadyjących w prawie milczeniu przy swoich laptokach :D
ale mimo absudrrdu sytuacyjnego nie mam ochoty cytować jednego z popularniejszych polskich neurologufff ;)))
piątek, 22 października 2010
oj co to będzie, co to będzie ;)))
Jadę ci ja sobie na ten Maraton ale na moment obecny zacznam odnosić wrażeni, że zdobędę, jako, że będzie to kolejna niedospana noc, raczej tytuł StrongSleepera a nie StrongBlogera ;))) 2.z wtorku na środę kończyłam foliować chałupę przed inwazją Obcych Pożeraczy Piecyków Gazowych i odpływów ;D 3.ze środy na czwartek.....króciutko bło, oj króciutko..... 4.z czwartku na piątek... 5. z piątku na sobotę....
tak m się skojarzyło, no ale wiadomo, że pobudka o mleczarsko-fabrcznej godzinie ;) ale za to niedziela, ale za to niedziela (a właściwie noc z niedzieli na poniedziałek) będzie....przespana ;)))
No dooobra, bo zaraz naprawdę usnę a trzeba spakować te kreacje, szpilki i inne stringi ;))) I kolejne buziaki dla Agatki za inspirację :))
niedziela, 17 października 2010
jak to korzyść majatkową niedawno przyjełam ;)))
Jak ogólnie wiadomo kilka dni temu był dzięń KEN Dniem Nauczyciela popularnie zwany. Kto świętował ten świętował..., ja, jako że tydzień poprzedzający spędziłam w białej gorączce na L-4 nie miałam prawa głosu i zostałam wyznaczona do pracy na wielce zasłuzonym odcinku jakim jest przedszkole modułowe, duma i chwała naszej dzielnicy ;)))) Kiedy maluczkich ubywac zaczęło a pani woźna z coraz większym rozmarzeniem w ócz brązach spoglądała na odkurzacha w dalszej konsekwencji na swe odzienie wierzchnie zainstalowałam się na koniku bujanym, na placu zabaw :D
No ale do rzeczy :) Młodzieży coraz to i ubywało i ubywało aż w którymś momencie pojawił się ON, typ śródziemnomorski....mmm... Będąc już po godzinach pracy przypomniało mi się o tej zagubionej między chusteczkami do nosa kopercie. Wyjełam, obejrzałam pod światło z jednej strony, z dugiej....oups....w środku jest jakiś banknot!! O w mordę i jeszcze gorzej w duchu sobie zaklęłłam :/// Moją męczy (d)uszą na ten moment stało się:
Na szczęście rano wpadłam na genialny w swej prostocie pomysł. Spytałam się wychowawczyni owego dziecięcia czy nie zbiera jakichś klasowych pieniędzy?? |
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ciekawe blogi
Ciekawe stronki
Fotogalerie
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||